We can be Heroes, for ever and ever

ziggy-stardust-2

David Bowie był prawdziwym kosmitą, wielką zagadką, która zadziwiała cały czas świat. Stał się ikoną, za którą podążały i będą podążać rzesze innych kosmitów. 

Bowie uświadamiał nam, że możemy być kim tylko chcemy. Przecież sam raz był androgenicznym Ziggym Stardustem, by potem bawić się glam-rockiem w czasach posapkaliptycznego „Diamond Dogs”, a jeszcze kiedy indziej przeobrażał się w gwiazdę popu lat 80. Dla muzyka nie było limitów, co udowadniał nie tylko swoją muzyką, ale stylem bycia. To właśnie lekcja, że możemy być kim tylko zechcemy, jest największą, jaką nam dał. Dla niego, chłopaka z południowego Londynu, nie było przeszkód i barier, których nie mógłby pokonać. Skoro dla niego nie było, dla nas też nie ma. Tego uczy nas on i jego muzyka. Bo bariery przekraczał przede wszystkim w muzyce. Jego pełne paradoksów życie, było jego największą celebracją.

6D3

Był niedościgniony, świat ciągle za nim gonił, a on cały czas nas zaskakiwał. Czy to kolejnymi wcieleniami, czy to muzyką, którą grał. Kiedy to Los Angeles i Londyn stawały się centrum uwagi show biznesu, on przeniósł się do Zachodniego Berlina, żeby nagrać cudowną trylogię berlińską.

Mój Daviw Bowie nie umarł, wciąż żyje w płytach i filmach, które pozostawił. Mogę się jeszcze więcej od niego uczyć, uczyć, że można, a nawet trzeba przekraczać granice, aby odnaleźć siebie. Bowie to robił do samego końca. Ktoś mógłby mu zarzucić, że jego życie to był spektakl. Wszystko jest przecież teatrem, a jego sztuka, w której grał główną rolę, była wciągająca i pouczająca. Każdy z nas może w jego kolejnych wcieleniach odnaleźć swojego Davida Bowiego, dzięki temu znaleźć odpowiedź na pytanie, kim jesteśmy. Jego wariactwa pomagają też zaakceptować własne odmienności.

Michael Eavis, pomysłodawca festiwalu Glastonbury, w wywiadzie dla BBC News stwierdził, że Bowie był prawdziwym bohaterem, nie do zastąpienia.

Bowie-February-1973-RCA-Studios-NYC_GQ_09May12_pr_1926_642x390

Niesamowicie trudno pisało mi się ten tekst. Muzyka Davida Bowiego zawsze gdzieś mi towarzyszyła. Koleżanka (Gosia jeśli to czytasz, dziękuję Tobie za te płyty) przysłała mi do Budapesztu całą dyskografię Bowiego. To właśnie te płyty, jako ostatnią rzecz zabrałam z mojego ukochanego mieszkania przy Starym Rynku. Bowie był jednym z tych artystów, którzy kształtowali mój gust muzyczny, a jego berlińska trylogia wciąż pcha mnie do działania i pozwala mi się co jakiś czas zgubić w KaDeWe.

Najpiękniejsze w muzyce jest to, że piosenki zostaną, a artyści będą żyć wiecznie. To jest właśnie odpowiedz na zagadkę o nieśmiertelność.