Na koncert do Wiednia

5429238

Noworoczny koncert filharmoników wiedeńskich jest prawdopodobnie najbardziej znanym koncertem muzyki klasycznej na świecie. Przyciąga on do Wiednia i przed telewizory nie tylko melomanów i znawców utworów rodziny Straussów.

Kiedy pół narodu leczy kaca, albo kontuzję wszelkiego rodzaju, po szaleństwie nocy sylwestrowej, ja zasiadam przed telewizorem, aby oglądać Noworoczny Koncert Filharmoników Wiedeńskich.

Choć muzyka pełni w moim życiu i domu ważną rolę, to na muzyce poważnej nie znam się za dobrze. Do tego potrzebne jest odebranie odpowiedniego wykształcenia. Moja muzyczna edukacja wyniesiona z domu to przede wszystkim rock progresywny, The Beatles, Simon & Garfunkel czy America. Oczywiście, rozpoznaję te najbardziej znane motywy muzyki klasycznej, ale kolekcja oper , która stoi na półce, jest tylko dla mnie jakimś dodatkiem do książek, które piętrzą się obok. Jednak nic nie sprawia mi takiej przyjemności, jak oglądanie pierwszego stycznia koncertu z Wiednia. To taka nasza mała tradycja; trzeba obejrzeć koncert noworoczny.

Sama tradycja koncertów noworocznych z Wiednia, które odbywają się w Musikverein sięga początku II wojny światowej. Miały one podnosić morale żołnierzy na froncie i wpisywały się w tzw. Kriegswinterhilfswerk. 31 grudnia 1939 r. miał miejsce pierwszy taki koncert. Filharmonicy grali jednak znacznie wcześniej. Od 1838 roku odbywały się noworoczne koncerty w Wiedniu z muzyką Straussów. Sam Johann Strauss III stawał za pulpitem od 1928 do 1933. Pierwszy koncert noworoczny znany nam mniej lub bardziej zmienionej formule miał miejsce nie w nowy rok, ale w ostatni rok starego roku. Pierwszy koncert noworoczny odbył się 1 stycznia 1941 roku. Po zakończeniu II wojny światowej nie zrezygnowano z organizacji koncertów, mimo nazistowskich korzeni. Okazało się, że muzyka sama się broni.

Repertuar to przede wszystkim utwory rodziny Straussów lub im współczesnych. Obecnie nikt nie wyobraża sobie, żeby na bisach orkiestra nie zagrała walca „Nad pięknym modrym Dunajem” (oczywiście Dunaj w Budapeszcie jest piękniejszy od tego w Wiedniu) i „Marsza Radetzky’ego”. Pierwszy utwór na stałe zagościł w repertuarze w 1945 r., a drugi w 1946 r.

Wzięcie udziału w takim koncercie nie jest takie proste a to z powodu dostępności biletów. Oczywiście jest grupa uprzywilejowanych wiedeńczyków, którzy swoje rezerwacje przekazują z pokolenia na pokolenie. Jeśli nie jest się w tym gronie o zarezerwowaniu biletów trzeba pomyśleć rok naprzód. Tu się jednak trudności nie kończą. Najpierw trzeba wypełnić specjalny formularz, a potem odbywa się losowanie. Szczęśliwcy w lutym otrzymują zawiadomienie, że wylosowali bilet. Wtedy muszę zapłacić odpowiednią kwotę. Ceny biletów wahają się od 30 euro za miejsca stojące do 100 lub nawet 900 za te najlepsze, siedzące. Swoje szanse można zwiększyć wypełniając nie jeden, ale parę formularzy. Koncert noworoczny to nie jedyny w wykonaniu filharmoników. Ten sam repertuar usłyszymy również w sylwestra i podczas prób, które odbywają się pod koniec grudnia.

Jeśli nie mamy takiego szczęścia, zawsze można zasiąść w kapciach przed telewizorem, ponieważ koncert transmitowany jest do 93 krajów.

Jeśli po obejrzeniu takiego koncertu, zapragniecie wybrać się do filharmonii, zawsze możecie rozważyć wycieczkę do Hamburga. Nie dość, że jest to cudowne miasto z wieloma atrakcjami (Miniaturwunderland, stary port wpisany na światową listę dziedzictwa Unesco, nie wspominając o dzielnicy St. Pauli), to można wreszcie odwiedzić Elbphilharmonie. Sam budynek robi niesamowite wrażenie. Szklany namiot został wybudowany na starym magazynie kakao. Nikt nie wierzył w skończenie inwestycji. Pierwotnie mieszkańcy Hamburga mieli się nią cieszyć od 2010 roku. Kiedy w roku akademickim 2011/2012 studiowałam w Hamburgu prasa lokalna wieszczyła inwestycji podzielenie losu lotniska Berlin-Brandenburg. Ku zaskoczeniu wszystkich 2016 roku skończono budowę. W salach koncertowych odbywają się nie tylko koncerty muzyki poważnej, ale też na przykład jazzowej. Do niedawna można było zwiedzać wystawę poświęconą Brianowi Eno.

g-architects-hamburg-elbphilharmonie-credits-a-tour-3.jpg