Miarka się przebrała

TP3

Sprawą Jeremy’ego Clarksona żył cały świat. Fani rozpaczają, bo co to za niedzielny wieczór bez „Top Gear”? BBC udaje, że nie liczy, idących już w miliony, strat. Cztery miliony mniej widzów w Wielkiej Brytanii przed telewizorami to nic w porównaniu z milionami widzów na całym świecie.

BBC myślała, myślała i dziś podjęła decyzję. Jeremy Clarkson z końcem marca przestaje być pracownikiem brytyjskiej telewizji publicznej.

Ale jak to się stało, że – nie bójmy się tego powiedzieć – najsłynniejszy dziennikarz motoryzacyjny, nie będzie prowadzić najsłynniejszego programu motoryzacyjnego? Przecież to nie pierwszy wybryk dziennikarza. Nie boi się wyrażać swoich opinii, często bardzo kontrowersyjnych, za które potem – w swoim stylu – musi przepraszać. Nie trzeba specjalnie się wysilać, żeby przypomnieć sobie jakiś kontrowersyjny wybryk Brytyjczyka. W czasie kręcenia odcinka w Patagonii, ekipa „Top Gear” musiała szybko się ewakuować z Argentyny. Powodem była tablica rejestracyjna H982 FKL. Oczywiste nawiązanie do wojny o Falklandy.

Tym razem Jeremy miał przez dwadzieścia (niektóre źródła podają, że czterdzieści) minut wyzywać producenta. Kiedy skończył już tyradę, doszło do rękoczynów. Jeśli chcemy być bardziej precyzyjni, Clarkson uderzył swojego producenta. Wszystko poszło o brak steku i frytek, które powinny czekać na dziennikarza, kiedy ten wróci z pubu. Na nic się zdały petycje, protesty fanów na całym świecie oraz strajk głodowy córki premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona.

TP1

Teraz wielu fanów „Top Gear”, w tym ja, zadaje sobie pytanie, czy program jest możliwy bez Clarksona? James May i Richard Hammond zapowiedzieli, że nie wystąpią we dwójkę, bo „Top Gear” to przecież trzech, a nie dwóch prowadzących. Jestem ciekawa, ilu z Was oglądało program tylko dla samego Clarksona? Sama nie mam prawa jazdy, samochodami się nie interesuję i jednak większe emocje wzbudzają we mnie dwa kółka. Jednak mimo to, „Top Gear” oglądałam co niedzielę. Nie wyobrażam sobie „Top Gear” z innym składem. Amerykanie mają swoją wersję, ale przyznam, nawet w dziesięciu procentach nie jest tak zabawna jak brytyjski oryginał. Kiedy cała sprawa wybuchła i postanowiono nie emitować przez dwa tygodnie nowych odcinków, pomyśleliśmy w domu, że to pewnie chwyt marketingowy. Może spadła oglądalność i trzeba jakoś ją podnieść? Przecież nic tak dobrze nie działa, jak skandal. Niestety, nasze przypuszczenia tym razem się nie sprawdziły. BBC jest znana ze świetnych kampanii promocyjnych, ale to już byłaby zbyt duża przesada. Nam póki co zostają powtórki. Na poprawę humoru Michael Gambon w „Top Gear” i jego słynne okrążenie.

Wierni fani pewnie przeżywają żałobę. A Clarkson na swój sposób skomentował decyzję BBC. Na Twitterze napisał:

Zrzut ekranu 2015-03-25 (godz. 16.33.06)

 

 

 

  • hmm

    Od niedawna obserwuje ten blog i moze sie na czyms nie znam, ale troche dziwi mnie, jak autorka bloga w ktorego nazwie jest slowo kultura, moze byc fanem kogos, komu zdecydowanie brak kultury? 😉 Co do ewentualnych strat liczacych ponoc miliony funtow, to sprawa nie jest taka jednoznaczna. Zyski calego BBC to kwoty idace w miliardy funtow, a Top Gear zapewnia bycmoze jakies 50 milionow funtow, wiec stacja moze sobie pozwolic na takie „straty”. O wiele wieksze straty finansowe i wizerunkowe mogloby spowodowac dalsze tolerowania takiego zachowania swojego pracownika. BBC kiedys miala podobne problemy z niektorymi osobistosciami i stacja nie wychodzila dobrze na zamiataniu sprawy pod dywan. Wbrew pozorom, tych którzy bronia Clarksona, sa w przewazajacej mniejszosci, tylko glosniej krzycza. Mnie w calej sprawie najbardziej cieszy to, ze mozesz miec miliony fanow, byc jednym z najlepiej oplacanych pracownikow BBC, ale pomimo tego obowiazuja cie jeszcze zasady, ktore sprawiaja, ze nie jestes ani troche wyzej od reszty zespolu, ktory rownie mocno (a moze nawet bardziej) pracuje na sukces stacji. Bo niektórzy chyba zapominaja, ze Top Gear to caly zespol producencki, bez ktorego ci trzej panowie niewiele znacza. 😉

    • Wyspy Kultury

      Tak, jestem fanką, ale „Top Gear”, a nie samego Jeremy’ego Clarksona (w poście napisałam „Teraz wielu fanów „Top Gear”, w tym ja, zadaje sobie pytanie, czy program jest możliwy bez Clarksona?”). Zastanawiam się, czy program po zmianach w składzie, dalej będzie tak chętnie oglądanym programem rozrywkowym. Nie powiem też, że nie oglądałam „Top Gear” dla trójki Clarkson, May i Hammond. Każdy z nich wnosił coś do programu, a sam Clarkson był magnesem, który przyciągał przed telewizory :). Zastanawiam się po prostu, czy program w takiej formule ma sens istnieć. A problem ważny i ciekawy dla popkultury :).

      • hmm

        A to przepraszam. Odebrałem to trochę inaczej. Zresztą, też czasem lubiłem oglądać ten program, bo to taki Monthy Python wśród programów motoryzacyjnych, ale chyba kończą im się pomysły. Dlatego nie szkoda mi TG. Może dzięki temu znajdzie się miejsce na coś świeższego. I może problem jest ciekawy, ale o tym i tak wystarczająco dużo się pisze. Tak tylko chciałem zaznaczyć, że o twoje teksty np o muzyce czytało się ciekawiej. 😉

        • Wyspy Kultury

          Może dlatego, że mi dość mocno muzyka w duszy gra;) W takim razie, obiecuję poprawę i jakiś tekst o muzyce niebawem.

  • hmm

    Od niedawna obserwuje ten blog i moze sie na czyms nie znam, ale troche dziwi mnie, jak autorka bloga w ktorego nazwie jest slowo kultura, moze byc fanem kogos, komu zdecydowanie brak kultury? 😉 Co do ewentualnych strat liczacych ponoc miliony funtow, to sprawa nie jest taka jednoznaczna. Zyski calego BBC to kwoty idace w miliardy funtow, a Top Gear zapewnia bycmoze jakies 50 milionow funtow, wiec stacja moze sobie pozwolic na takie „straty”. O wiele wieksze straty finansowe i wizerunkowe mogloby spowodowac dalsze tolerowania takiego zachowania swojego pracownika. BBC kiedys miala podobne problemy z niektorymi osobistosciami i stacja jako nie wychodzila dobrze na zamiataniu sprawy pod dywan. Wbrew pozorom, ci którzy bronia Clarksona, nie sa w przewazajacej mniejszosci, tylko glosniej krzycza. Mnie w calej sprawie najbardziej cieszy to, ze mozesz miec miliony fanow, byc jednym z najlepiej oplacanych pracownikow BBC, ale pomimo tego obowiazuja cie jeszcze zasady, ktore sprawiaja, ze nie jestes ani troche wyzej od reszty zespolu, ktory rownie mocno (a moze nawet bardziej) pracuje na sukces stacji. Bo niektórzy chyba zapominaja, ze Top Gear to caly zespol producencki, bez ktorego ci trzej panowie na froncie niewiele znacza. 😉