Niebezpieczny umysł

THE IMITATION GAME

Jeśli ktoś liczy, że „Gra tajemnic” Mortena Tylduma będzie kolejnym, zrobionym z dużym rozmachem, filmem wojennym o dziejach samej Enigmy, może się trochę zawieść. Maszyna szyfrująca jest tłem do odszyfrowania historii Alana Turinga.

O Alanie Turingu każdy student filologii polskiej powiedziałby zapewne, że był bohaterem romantycznym, bo przecież tragizm wpisany był w jego losy. Był to jednak wybitny angielski matematyk i kryptolog, pracownik Bletchley Park w czasie II wojny światowej, gdzie głowił się nad złamaniem kodu Enigmy. Oprócz tej, odkrytej po 50 latach od zakończenia wojny, tajemnicy był twórcą pojęcia maszyny Turinga i uznaje się go za jednego z ojców informatyki.

To właśnie Turingowi, a nie pracy kryptologicznej, poświęcona jest „Gra tajemnic”. Historia Enigmy jest tylko tłem do ukazania losów logika. A jest to postać tragiczna. Wyalienowany geniusz, nieprzystosowany do otaczającego go świata. Jednak nie jego piękny, niebezpieczny umysł jest największą przeszkodą dla niego samego, a skrywany homoseksualizm. Wyobcowanie, strach i świadomość swojego geniuszu, wszystko to uchwycił Benedict Cumberbatch, który wcielił się w rolę Turinga. Nie byłoby jednak samego Turinga i tak dobrej roli Cumberbatch, gdyby nie drugi plan. Jest on tłem, który pozwala wybić się postaci pierwszoplanowej, nie przeszkadza mu, daje mu pole do popisu. Mi trochę zabrakło tego drugiego planu, bo każda z tych postaci zasługiwałaby pewnie na swój osoby film, zwłaszcza Joan Clark. Wszystkie te zabiegi uwypuklają postać głównego bohatera, tworząc zgrabnie napisany film biograficzny. Z tego też powodu nie powinno nas razić, czy oburzać, że znów został pominięty polski wkład w łamanie Enigmy. Na samym początku filmu dwa razy pada słowo „Polska”, „polscy” w odniesieniu do maszyny szyfrującej. Pamiętajmy, nie jest to tak naprawdę film o tym jak Brytyjczycy sami odszyfrowali Enigmę, a próba odszyfrowania osobowości Turinga.

THE IMITATION GAME

„Gra tajemnic” nie jest filmem wybitnym. Zawiera wszystkie elementy, jakie powinna mieć poprawnie napisana biografia. Na uwagę zasługują dialogi. Są sprawnie napisane, momentami dowcipne, to wszystko pomaga nam dostrzec prawdziwą twarz Turinga. Ten kameralny, wojenny obraz wprowadza też widza w zakulisowa rozgrywki wywiadowcze.

Jeśli ktoś liczy na kino wojenne z rozmachem, może wyjść z kina z pewnym niedosytem. „Gra tajemnic” to mimo wszystko film warty obejrzenia, nawet dla samej gry aktorskiej i dialogów. Nie jest to film o Enigmie, jest to film o matematyku, który przyczynił się do jej złamania.

1Benedict_Cumberbatch_is_bringing_sexyback_in_new_Imitation_Game_poster

Na sam już koniec parę słów o samej Enigmie i polskim wkładzie w jej rozszyfrowanie. Tak się burzymy, kiedy Brytyjczycy kręcą kolejny film o tym, jak to oni złamali szyfr. Kto z nas pamięta nazwiska wszystkich trzech polskich kryptologów?. Czy wiemy, gdzie w naszych miasta jest ulica Rejewskiego, Zygalskiego i Różyckiego? Pewnie są, ale zapewne są to małe uliczki. Co prawda w Poznaniu jest pomnik matematyków i to w centrum, koło Zamku, a w Bydgoszczy pomnik Rejewskiego, ale mam wrażenie, że to wciąż za mało. Powinniśmy głośniej mówić o naszym wkładzie w złamanie Enigmy. Nie patrzmy na innych, nie czekajmy jak na Wyspach powstanie kolejny film, gdzie będą dwa zdania o Polakach. Mówmy o nas, krzyczmy. Mi się wciąż marzy jakiś film, albo polski serial o naszych kryptologach…

  • Maja

    Oglądnęłam i zdecydowanie polecam. Nie jestem krytykiem, więc nie będę się silić na recenzję, ale ja po obejrzeniu tego filmu miałam poczucie dobrze spędzonych dwóch godzin.
    Nota bene, zastanawia mnie, czy odznaczająca się wyraźnym poczuciem własnej wartości (czy też zarozumiałością, jak kto woli) i lekkim oderwaniem od rzeczywistości postać Turinga miała związek z obsadzeniem w tej roli właśnie Benedicta Cumberbatcha, który świetnie gra odznaczającego się podobnymi cechami Sherlocka, czy też odwrotnie, Cumberbatch przyczynił się do takiej kreacji.

    • Wyspy Kultury

      Parę głosów już na temat Benedicta w tej roli słyszałam. Sama nie wiem. Też jedno z pierwszych skojarzeń jakie miałam, to było socjopata Sherlock, a tu może nie socjopata, ale wycofany Turing. Sądzę, że po części twórcy kierowali się tym obsadzając Benia. Wiedzieli, że może zagrać to dobrze, skoro spisał się tak świetnie w roli Sherlocka.