Nocne marki w muzeum

IMGP6271

Można nie lubić Nocy Muzeów, ale nie można jej jednego odebrać, przyciąga tłumy i cieszy się co roku dużym zainteresowaniem.

Któregoś roku zostałam wyciągnięta na Noc Muzeów w Poznaniu. Spędziłam wieczór wkurzając się na tłumy ludzi, kolejki i fakt, że spóźniłam się na silent disco. Wtedy postanowiłam, nigdy więcej nocnego zwiedzania muzeów. Nie na moje nerwy i cała ta atmosfera, nagłej miłości do sztuki, mnie odrzuciła.

Rok później złamałam się i poszłam. Ale tym razem nie w Poznaniu, a w Hamburgu. Stwierdziliśmy, że skoro mamy żurawinówkę, która przyjechała prosto z Polski, to idziemy. Jeszcze jedna rzecz nas zachęciła. Cena. Tak, bo tam noc muzeów jest płatna. Zapłaciliśmy w pierwszym muzeum te parę euro i z tym biletem mogliśmy wchodzić do każdego muzeum, galerii i przemieszczać się komunikacją miejską za darmo. Rzecz była okazyjna, bo więcej pieniędzy niż cena tego karnetu kosztowało wejście do muzeum motoryzacji, które było warte odwiedzenia, ale na co dzień cena wejściówki trochę nas odstraszała. Jeszcze ta organizacja. Dostawało się mapki z zaznaczonymi miejscami, które biorą udział w wydarzeniu i program. Bardzo to ułatwiało zaplanowanie nocy, zwłaszcza, kiedy była to spontaniczna decyzja. W pewnym momencie miało się wrażenie, że bierze się udział w jakieś miejskiej imprezie, bez żadnego zadęcia.

IMGP6290

Ale to nie jedyna różnica. Kiedy w Poznaniu noc trwała od 17 do 1 w nocy, to tam, o 1 w nocy, wchodziłam dopiero do muzeum morskiego. Do domu dotarłam dopiero we wczesnych godzinach rannych.

W tym wszystkim najfajniejsze było uczucie zmęczenia po całej nocy przemieszczania się po mieście, od jednego obiektu do drugiego. Jeszcze ten brak kolejek, szczególnie już późno w nocy. Co prawda na samym początku na St. Pauli było trochę przeciskania się, szczególnie w muzeum The Beatles i muzeum erotyki, ale to St. Pauli, tam zawsze jest ścisk. Dość szybko przenieśliśmy się do centrum, a potem do portu.

IMGP6256

A czy dzisiaj wybieram się na Noc Muzeów? Zapewne tak. Bardziej z nudów, niż jakieś potrzeby chłonięcia kultury nocą. Potem znów będę się denerwować na kolejki.