Do you speak English, Mr. Hanks?

Tom-Hanks-the-voice-of-Woody

Wyobraźcie sobie, że Benedict Cumberbatch nie mówi ze swoją brytyjskim akcentem spod Oxfordu, a Petera Capaldiego nie usłyszycie z jego szkockim akcentem. Możliwe? Ależ tak! Witamy na Węgrzech!

Jak zdążyliście zauważyć, od dłuższego czasu na blogu zapanowała cisza. Nawet na Facebooku, a wszystko to przez wielką przeprowadzkę i problemy z Internetem, którego przez dłuższą chwilę nie miałam. Na szczęście Internet już jest! Zamiast nadawać z różnych miejsc w Polsce, przez najbliższy czas będę pisać z Budapesztu, bo trochę tutaj pomieszkam. Może to wydawać się trochę dziwne, bo taki brytofil jak ja zamiast walczyć z deszczem, walczy ze Słońcem, ale w sumie Belfast, Budapeszt, też rozpoczynają się na „B”. Poza tym, Węgry to też piękny i fascynujący kraj!

Po zwiedzeniu najbliższej okolicy bardzo się ucieszyłam, że zamieszkałam nieopodal kina i to nie żadnego lokalnego, a koło znanej sieci, co to w połowie krajów europejskich jest, w tym w Polsce. Przed wyjazdem sprawdziłam na stronach internetowych expiatów z Wysp Brytyjskich i Stanów Zjednoczonych, jak to jest z tym dubbingiem. Sprawdzenie było ważne, bo wiedziałam, że w telewizji węgierskiej wszystkie filmy są z dubbingiem. Internet uspokajał, że filmy w kinie są w oryginale z węgierskimi napisami. Tym bardziej musicie zrozumieć moją radość, że blisko kino i będę mogła dalej kultywować moje piątki w kinie. Ta radość jednak nie trwała zbyt długo. Kiedy weszłam na stronę internetową sprawdzić godziny seansów ku mojemu zdziwieniu okazało się, że filmy są w większości z węgierskim dubbingiem! Zaczęłam sprawdzać inne kina, bo pomyślałam, że to może urok akurat tego kina koło mnie. Skądże znowu! We wszyskich kinach napis „dub”! Po chwili załamania, ujrzałam, że jednak nie wszystkie filmy nie są w oryginale. Są wyjątki! I dzięki temu mogłam wybrać się na „Bridget Jones’s Baby”. Tu była możliwość wyboru. W wersji oryginalnej lub zdubbingowanej. Oczywiście wybrałam tę w oryginale. Przepraszam, ale nie wyobrażam sobie Colina Firtha aka Marka Dary’ego oglądać nie mówiącego swoim pięknym brytyjskim akcentem z Eaton. Jednak tu się powody do mojej radości kończą, bo na dzień dzisiejszy proporcje oryginał:dubbing to 10:90. Przed „Bridget Jones” jak przed każdym filmem były puszczane zwiastuny. Na pięć zwiastunów, jeden był w oryginale z angielskimi napisami. Co ciekawe, filmy, które przed tygodniem były wyświetlane tylko w węgierskiej wersji językowej, w tym tygodniu pojawiły się w oryginale z napisami. Na moje szczęście. Uwierzcie mi, „50 Twarzy Grey’a” z węgierskim dubbingiem jest jeszcze zabawniejsze niż oryginał.

Ten wpis jest wprowadzeniem w dłuższy tekst o dubbingu w ogóle. Teraz na blogu raz na jakiś czas będą pojawiać się wpisy węgierskie, ale to nie znaczy, że wciąż wyspiarsko i bardzo brytyjsko już nie będzie! Ależ skąd!