Do łamania pod choinką

christmas-crackers

Każda kultura ma swoją tradycję. Na bożonarodzeniowym angielskim stole, oprócz indyka i brukselki, musi się znaleźć christmas crackers. Jest to rzecz, bez której świąteczny obiad nie jest prawdziwym świątecznym obiadem.

Christmas crackers królują nie tylko na brytyjskich stołach. Znajdziemy je taże w Irlandii i krajach Wspólnoty Brytyjskiej, czyli na przykład w Australii, Nowej Zelandii, ale także w Kanadzie czy RPA. Swoim kształtem przypominają duże cukierki, takie jakie w dzieciństwie wieszało się na choince. Nie są to jednak zwykłe, trochę większe cukierki. Piękne opakowana tuba w swoim wnętrzu zawiera skarby. Są nimi papierowa korona, którą zakłada się w czasie świętowania, karteczka z nieśmiesznym żartem lub krótki wierszyk, aforyzm albo zagadka do rozwiązanie oraz mały upominek. Może nim być coś słodkiego lub mała zabawka. Ale skąd korona w środku? Możliwe, że zwyczaj zakładania korony pochodzi jeszcze z czasów rzymskiego panowania na Wyspach i tradycji Saturnaliów. Żeby dostać się do tych skarbów potrzebne są prawa fizyki i dwie osoby. Każda z osób łapie za końce cukierka i ciągnie do siebie. Właśnie temu odgłosowi małego wybuchu zawdzięcza swoją nazwę: cracker. Słyszymy przecież trzask w czasie ciągnięcia. Tak pięknie opakowany w świecący papier cukierek można kupić w sklepie lub zrobić samemu w domu. Często najmłodsi przed świętami, w ramach prac technicznych, robią christmas crackers. Wystarczy ładny papier do pakowania prezentów i pozostałość po rolce papieru toaletowego.

crackers-ad-1973

Jak każda tradycja, również i ta, musi mieć swoje początki. Jak głosi legenda i Oxford English Dictionary pierwsze łamanie się christmas crackers, nazwyanych wtedy christmas bonbons, odnotowano we wczesnych latach czterdziestych XIX wieku. Ich pomysłodawcą był Tom Smith. W 1847 roku stworzył nietypowy cukierek. Opakował go w kolorowy papier i sprzedawał w swoi sklepie. O takich kształtach cukierki widział w Paryżu. Postanowił sprzedawać podobne w Wielkiej Brytanii w okresie przedświątecznym. Nowy produkt cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że Smith zaczął go ulepszać. Niedługo potem do środka, oprócz cukierków, zaczął wkładać liściki miłosne. Następnie drobne ozdoby zastąpiły słodycze czy biżuteria. Sam element trzasku pojawił się trochę później. Zainspirować miał go odgłos łamanego drewna, palącego się w kominku. Wtedy też nazwa Cosaque została zamieniona na christmas cracker.

Lata mijały, popularność cukierka rosła. Walter Smith, syn Toma, postanowił na początku XX wieku trochę ulepszyć wynalazek ojca. To właśnie on dodał papierową koronę. W latach trzydziestych XX wieku liściki miłosne zostały wyparte przez krótkie wierszyki i żarty (z biegiem lat stające się coraz mniej śmieszne). Mały rodzinny biznes sięgający XIX wieku rozrósł się do niewyobrażanych rozmiarów i w 1953 roku powstała firma Caley Crackers. O pomysłodawcy christmas cracker przypomina fontanna na Finsbury Square w Londynie.

Jak już wspomniałam, christmas crackers można zrobić samemu w domu. Oto krótka filmowa instrukcja:

Jak widzicie, nie jest to aż tak trudne. Problemem może być tak zwany cracker snap. Nie wiem, czy gdzieś w Polsce można je dostać, ale od czego jest Internet.

Przyznam się Wam szczerze, że jest to jedna z tych wyspiarskich tradycji, która bardzo mi się podoba, i z chęcią przeniosłabym ją do Polski. Ale nie zapominajmy, jest tyle ciekawych polskich zwyczajów, z których nie wolno nam rezygnować.