Demokratyczne (sz)czekanie

ChsCM8bW0AAZYgD

@nannasN1

Psy powróciły i na chwilę stały się tematem numer jeden i to nie w byle jaki dzień,, bo w czasie odbywających się wczoraj wyborów w Wielkiej Brytanii.

Wczoraj w Wielkiej Brytanii miały miejsce wybory lokalne, taki odpowiednik naszych, polskich, wyborów samorządowych. W polskich mediach można było o nich usłyszeć niewiele, a jak już to o wyborach burmistrza Londynu. Wybory w Wielkiej Brytanii oznaczają jedno, powróciły psy.

Wybory w Polsce i Wielkiej Brytanii bardzo się różnią. Choć nie ma tam ciszy wyborczej, to nie można fotografować się w lokalach wyborczych. Nie znajdzie się zdjęć polityków i obywateli, kiedy wrzucają swoje karty do głosowania do urn wyborczych. Politycy są filmowani i fotografowani przed wejściem do lokalu wyborczego i po wyjściu z niego. Jednak to nie politycy w dniu wyborów stają się najczęściej fotografowanymi obywatelami. Nie są nimi nawet ludzie. Mowa o psach.

Wyjście do lokalu wyborczego jest świetnym sposobem na połączenie dwóch czynności: spełnienie obowiązku obywatelskiego i zagłosowanie oraz wyprowadzenie psa na spacer. Aby zaznaczyć swój udział w akcie wyborczym, część właścicieli postanowiła sfotografować swoich czworonożnych przyjaciół, czekających na nich przed lokalami wyborczymi. Wszystkie psy można znaleźć na Twitterze pod hashtagiem #DogsAtPollingStations. Wszystko zaczęło się podczas zeszłorocznych wyborów parlamentarnych i widać, że nowa tradycja świetnie się przyjęła.

Na jeden dzień, w oczekiwaniu na cząstkowe wyniki, Brytyjczycy w mediach społecznościowych rozprawiali o corgich, spanielach, labradorach i jamnikach. I od razu polityka nabiera bardziej ludzkiego wyrazu twarzy.

Więcej psów pod hastagiem